• Wpisów:18
  • Średnio co: 100 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 12:48
  • Licznik odwiedzin:2 519 / 1914 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Spałam aż do rana i nie miałam zamiaru wstawać w najbliższym czasie. Po tym co się stało nie jestem pewna czy kiedykolwiek zaufam jakiemuś facetowi...
Jinxx wszedł do pokoju z tacą w rękach.
-wstawaj Soniu mam dla Ciebie śniadanie.
Położył mi na łóżku tacę z naleśnikami.
-dzięki ale nie jestem głodna...
-co? Ja się namęczyłem żeby zrobić Ci śniadanie a ty nawet nie chcesz spróbować ?
Pokroił kawałek naleśnika i włożył mi do buzi. Pomamlałam go i połknęłam.
-mmm jakie pyszne. Jak to zrobiłeś ?
-z miłością ^^ dobra zjedz do końca i chodź na dół, dobrze.
-em... Dobrze...
10 minut później zeszłam już na dół ubrana.
-cześć Soniu. Powiedzieli Andy, CC i Jake. Ashleya nie było.
-cześć!
-i co? Jak się dzisiaj czujesz? Zapytał się Jake.
-dobrze...
-dobra ja i Sonia idziemy na spacer. Powiedział Jinxx.
-no to do zobaczenia. Powiedział CC .
Wyszliśmy z busa, przed nami był las. Weszliśmy w jego głąb. szliśmy ścieżką gdy zobaczyliśmy wiewiórkę. Pobiegłam za nią i nim się zorientowałam Jinxxa już przy mnie nie było.
Pobiegłam szybko spowrotem tam też go nie było.
-hej! Jeremy (Jinxx) gdzie jesteś ?!?
nikt nie odpowiedział więc poszłam dalej. Szłam i szłam w końcu weszłam na ścieżkę gdzie byliśmy na początku, a tam go też nie było.
-O boże. Jinxx gdzie jesteś !?
-tutaj. Chodź zobacz jak tu pięknie !
Poszłam za jego głosem i ku mojemu zdziwieniu ukazała się piękna polanka.
-wow !
-noo... Chodź posiedzimy sobie tu troszkę.
usiadłam koło Jinxxa i patrzałam w piękne kwiaty.
-i co ? Myślałaś już nad nami?
-yyy... Jeszcze nie.
-to proszę pomysl. bardzo pragnę z tobą być, nie jestem taki jak Ash. Mówiąc to pocałował mnie.
-no wiem, że nie jesteś...
-to co? Będziemy razem?
-dobrze.
-jest!!!
-a Ci co odwala ?
-nic tylko się cieszę. I pocałował mnie w usta.
Przytulalismy się na trawie.
-ej? Możemy iść już do busa ?
-czemu?
-mam wrażenie, że ktoś nas obserwuje ...
Jinxx rozejrzał się ale nikogo nie zauważył.
-dobra jak chcesz...
Poszliśmy ścieżką prosto do chłopaków.
Usiedlismy na kanapie (Sonia na kolanach Jinxxa)
-ooo! Leci powtórka !
-czego powtórka ?
-filmu... ostatnio nie widziałem jak brali ślub... ^^
-O mój boże! Nie będę tego oglądać od początku !
-Soniu... Zostań, proszę...
-ale po co ja mam oglądać 2 godziny film który mnie nie interesuje ?
-bo Cię proszę. Jinxx zrobił minę jak piesek.
-no dobrze. Jinxx pocałował mnie .
pół godziny później była reklama.
-no! Nareszcie reklama. idę po coś do jedzenia.
-dobrze ale wróć do mnie...
-jasne, że wrócę.
po minucie wróciłam.
-co tak szybko?
-czyje te ciastka są?
-od Jake'a ale chyba się nie zezlosci jak je sobie przywłaszczymy ...
otworzył i zjadł jedno.
-też chcesz?
-nie, będę tu stać i się patrzyć...
-dobra, nie to nie ^^
-ej No... Nie wiesz co to sarkazm?
-wiem. Tylko żartowałem ^^ wziął jedno ciacho i dał mi ugryźć.
Andy wszedł i powiedział jak piesek chcący coś zjeść :
-mogę też ciasteczko ?
-jasne. Powiedziałam. -weź
 

 
cała reszta zespołu weszła do pokoju.
-eee... Co chcecie ? Zapytałam się ich .
-proszę. Nie wyprowadzaj się stąd ... Powiedział Andy. -Jesteś dla nas jak rodzina ... A tak w ogóle to gdzie byś poszła ?
-nie... Wiem znalazłabym gdzieś pracę, potem dom...
-ej? Możecie zostawić nas samych na chwilę? poprosił Jinxx.
-jasne ... Powiedzieli i wyszli.
-eee... Sonia. Nie przejmuj się tym półglowkiem.
-ehh. Dzięki, że mnie pocieszasz ale wątpię w to żeby Ci się udało...
-eee... Soniu... Chciałem Ci to powiedzieć dawno temu... Czekałem na odpowiedznie momencie ale nigdy się nie doczekam, wiec jak już jesteśmy sami to chyba mogę...
-ta jasne ...
-a więc tak. Ja Cię kocham ! Proszę zostańmy razem... Kochałem się w tobie już kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem ale wiedziałem że Ash chce z tobą być... Ale nie spodziewałem się po nim takiego czegoś... Jeszcze w dodatku mieliście mieć ślub... Proszę będziesz ze mną?
-nie wiem ... Narazie dam sobie spokój z tym wszystkim. Jak trochę odpocznę to nad tym pomyślimy...
-dobrze, zaczekam. Mogłem tyle czekać to wytrzymie jeszcze trochę...
-dobrze... Pomozesz mi?
-w czym ?
-zabrać moje rzeczy z pokoju Ash'a. Wyprowadzam się...
-co ? Nie ! Nie możesz ... Jak chcesz możesz spać u mnie a ja na podlodze...
-nie... Jeszcze zachorujesz...
-nie, nie zachoruje... Mogę spać na materacu ...
-ehh no dobra...
Poszłam do pokoju Ash'a i pobierałam wszystko co moje. Zanieslismy to do pokoju Jinxxa.
-nie smuć się Soniu ...
-nie smucę się...
-to co to za mina ?
-jaka mina ?
-no tą na twojej twarzy.
-ehh ...
-zaraz coś temu zaradzimy...
usiadł koło mnie na łóżku i zaczął mnie łaskotać.
-hahaha. Nie! Proszę haha nie rób tak haha ...
-co ? Nie podoba Ci się?
-nie rób tego kiedy nie mam na to ochoty...
-a kiedy masz?
-nigdy ! Powiedziałam i pokazałam mu język.
-hej!
-co?
-nie pamiętasz lekcji?
-co znowu za lekcja?
-aha... Więc musisz sobie ją przypomnieć...
Znowu zaczął mnie łaskotać.
-nie... Proszę hahaha no przestań ! Haha
-już pamiętasz ?
-tak... Jeszcze raz tak zrobisz a pożałujesz!
-wow ! Mam się bać ^^
-tak !
-dobrze, już nie będę ...
Zeszłam na dół po wodę. Stał tam Ash. Nie zwracałam na niego uwagi.
-ej! Sonia. Proszę ... Wybacz mi... Soniu... Proszę.
Poszłam na górę.

Andy:
-Ash ! Odwal się od Soni!
-czemu?
-nie widzisz, że ona już nie chce z tobą być?
-co? Nie!
-tak. wątpię żeby do ciebie wróciła...
Ash poszedł do swojego pokoju i ryczał w poduszkę ale i tak mu się należało, za to co zrobił.
 

 
Ranek.
Wstałam i zrobiłam wszystkim śniadanie, chłopcy zeszli już na dół (zapewne wyczuli placki które się marzyły) położyłam na stole talerze.
Chłopaki podziękowali i zjedli wszystko, Ash dalej spał więc poszłam go obudzić. Nie słyszał mnie i nie chciał wstać. Wzięłam miskę zimnej wody i wylałam na Ash'a.
-AAAA!!! Co to ma znaczyć ?
-pobudka
-co? Nie dało się inaczej? Teraz mam mokre łóżko.
-noo... Niestety... Nie słuchałeś mnie jak do Ciebie mówiłam.
-wiesz co?
-tak?
-kocham Cię najbardziej w świecie. Powiedział Ash i już chciał przytulić się do mnie.
-ej! Nie waż się.
-no co kochanie ? Nie mogę już przytulić mojej narzeczonej ?
-nie. Powiedziałam i szybko wybieglam z pokoju do salonu. Ash pobiegł za mną a wszyscy się na nas gapili i się śmiali.
W końcu Ash mnie złapał i przerzucił przez ramię.
-no puść mnie !
-nie, musisz dostać nauczkę.
Zaprowadził mnie do łazienki i zamknął drzwi na klucz.
-otwórz te drzwi bo...
-haha. Bo co ?
-nie wiem ...
Ash nalał całą wannę wody i wziął mnie na ręce.
-puść mnie...
-dobrze, już. Powiedział i wrzucił mnie do wanny.
-ty swirze ! Mam mokre ubranie !
-a co ja może nie?
Ash nie był aż taki wredny bo nalał mi ciepłej wody
osuszyłam się i przebralam, poszłam z Ashleyem na dół.
-O. Przestaliście się już wydurniać ? Zapytał CC
-no. Bo co ?
-bo dziś mamy koncert.
-aa prawie zapomniałem ...
później około 170 ekipa BVB poszła na swój koncert a ja oglądałam go w TV bo akurat leciał na żywo.
Po koncercie rozdawali autografy i wrócili.
-hej? A gdzie jest Ash?
-a co nie przyszedł wcześniej ?
-nie...
-to chodźmy do szukać.
Szukaliśmy go dosłownie wszędzie...
Poszłam do łazienki koło garderoby zespołu.
Usłyszałam tam jakieś dziwne odgłosy.
Zapukalam i otworzył Ash.
-czego!? Nie widać, że .... Yyy... Sonia?
Pobieglam jak najdalej od tego miejsca.
Jinxx zauważył, że płacze i pobiegl za mną.
Złapał mnie i uspokoił.
-co się stało?
-on... Ash ... On był w kiblu i robił... No... To... Z inna
Mówiąc to znowu płakałam .
-zabije gnoja ! jak on mógł Ci to zrobić?
Zaprowadził mnie do swojego pokoju bo nie chciałam siedzieć w pokoju Ash'a.
Zaczekaj chwilę.
Jinxx zadzwonił po Andiego i powiedział żeby przyniósł Jake'a.
5 min. Później ...
-co się stało. Zapytał Andy.
-po drodze Ci wyjaśnie. A ty Jake zostań z Sonią i pilnuj jej.
-dobra....
***
Jake.

Co się mogło stać? O co w ogóle chodzi?
Posłem do pokoju Jinxxa i widziałem jak Sonia płacze. Już mogłem się domyślić o co chodzi.
-cześć. Mogę ?
-ta.
-co się stało?
-Ash. Ash się stał !
-dobra nie musisz mówić już chyba wiem co ten d*pek odwalił. Nie przejmuj się nim, jest jeszcze tyle ludzi na świecie jak Andy i Jinxx go dorwą to gwarantuję, że więcej Ci tego nie zrobi. Obiecuję.
-nie wiem. Nie wiem czy będę chciała dalej z nim być.
-no w sumie to też masz rację, nie przejmuj się nim. Jake przytulił mnie ...

**W tym samym czasie**
-Jinxx ? Gdzie on był?
-nie wiem ale być mogę gdzieś w kiblu bo Sonia z samego miejsca biegła...
Ash wychodził z łazienki. Ja i Jinxx zatrzymaliśmy go.
-i co zadowolony jesteś z siebie !?!
-...
-k**wa co Ci strzeliło do łba żeby to zrobić ? Co ? Sonia Ci już nie wystarczała?
-nie... Ale ... To ta baba mi kazała.
-ta jasne ! Jeszcze powiedz, że cię zg**iła !
-...
-k**wa! Idź Sonie przeprosić ! Ale szczerze !!
-noo... Dobra, dobra już idę.
Poszliśmy do busa.
Jake pocieszał Sonie. Wszyscy wyszli a Ash został sam z nią w pokoju.
-yyy Sonia?
-czego?!
-wybaczy mi?
-nie ! Podjęło cię !? Po co Ci w o to było? Nie jestem dla cienie już taka dobra ?
-nie... Jesteś dobra, nawet za dobra dla mnie jesteś ...
-to powiedz mi po co Ci to było?
-sam nie wiem...
-wyjdź ! Proszę cię, Wyjdź !
-proszę, wybacz mi ...
-nie... Tobie tego już niegdyś nie wybacze !
-powiedz chłopakom że jutro się pakuje i wyprowadzam stąd !
-ale Sonia. Nie możesz !
-a ty mogeś ? Wyjdź ! Chce być teraz sama !
-dobra... Przepraszam...
Ash wyszedł z pokoju .
 

 
Sorry że nic nie pisałam ale kompletnie nie miałam czasu ...

po południu...
Wstalam i siadam na łóżku w pokoju moim i Ash'a. -co? Już się obudziłaś ? Zapytał Ash.
-no a co? Nie widać?
-yyy...
-haha. Spoko, tylko żartuje.
-heh
-to co dziś robimy ? Zapytałam się Ash'a
-nie wiem... Myślałem, że będziesz spać.
-tia... Koń myślał i zdechł ...
-ej...
-no przecież tylko żartuje...
-coś ty dzisiaj taka wesoła ?
-nie wiem no to co robimy ?
-sam nie wiem, chodź narazie poogladamy telewizję.
-dobra.
Zeszlismy na dół, przywitałam się z chłopakami i zrobiłam sobie kanapki, usiadłam i oglądałam film który puścił Jinxx.
-noo, weź to przełącz. Powiedziałam do niego.
-nie... Teraz będzie najlepsze ! Oni wezmą ślub ...
-na ale ty to już oglądałeś ... Nikt tego oglądać nie chce ...
-jak nie chce ? Hej ! Chłopaki ? Chcecie to oglądać ?
Nastala cisza .
-ha ! I co?
-Nic. I tak to będę oglądać.
-noo...
-Ciii...
Patrzałam w TV i nagle była reklama. wszyscy poszli do pokoi oprócz mnie i Jinxxa który czekał na film.
10 min. Później .
-no ileż można czekać na koniec reklamy !
-hahahaha... Zaśmiałam się.
-co Cię tak bawi ?
-ty. Haha ...
-yyy... czemu ?
-bo śmiesznie wygladasz jak się złościsz na telewizor haha xD
-może pośmiej się z siebie a nie ze mnie ?
wystawiłam język.
-schowaj to, bo ...
-bo co ? Zapytałam .
-zobaczysz...
Dalej nie wsadzilam języka na miejsce.
Jinxx podszedł do mnie i usiadł na nogach.
-ej! No złaż ze mnie wariacie !
-to za ten język.
Wyciągał ręce i zaczął łaskotać mnie po brzuchu i rzebrach.
-hahaha... Pro... Proszę zostaw mnie.
-dobra.... Już.
wziął ręce odemnie.
-O... a to za tego "wariata"
Wziął moje ręce w nadgarstkach i położył za głowę. Nie miałam siły żeby mu się wyrwać.
Zaczął mnie łaskotać pod pachami.
- ha ha ha... Aaa proszę.............. Jinxx ... Prze... Przestan. Już nie hahaha już nie będę. Przepraszaaam.
-no. Mam nadzieję, że wyciągnęłaś wnioski z tej oto lekcji. Powiedział Andy, przyglądał się całej akcji z kuchni. Jinxx mnie puścił.
-taa. Że Jinxx to większy wariat niż myślałam ...
-źle, nie tego miałaś się nauczyć. Powiedział Jinxx. -chcesz powtórkę ?
-dobra... Nie będę ...
-ale co? Zapytał się Jinxx.
-nie będę yyy... wystawiać języka ?
-iii?
-i nie będę Cię przezywac...
-haha Jak szybko się uczy ! Powiedział Andy idąc na górę.

***
w tym samym czasie.

Grałem na gitarze w moim pokoju gdy wszedł Andy.
-cześć wiesz, że Sonia dostała "lekcję życiową" od Jinxxa ?
-co? Co ten wariat jej zrobił ?
szybko pobieglem na dół.
***


-ugh... Przez ciebie film mi się skończył. Powiedział Jinxx.
-nie moja wina ;P

Ashley wparował jak oblany zimną wodą.
-Jinxx ! ... Sonia ? Nic Ci nie jest ?
-nie... A co ?
-Andy coś mi mówił, że dostałaś życiową lekcję czy coś... Więc nie wiem czego po tym "swirze" można się spodziewać.
-haha. nie, nic mi nie ma tylko nauczyłam się jednej rzeczy.
-hej! To nie była jedną tylko dwie ... Powiedział Jinxx.
-tak. Dwóch rzeczy się nauczyłam.
-to gadaj... Jakich?
-eee... Między innymi tego, że z nim się nie zadziera...
-aaa... Hahaha to już wiem o co chodzi.
-taa? A skąd? Powiedziałam
-bo prawie wszystkim daje takie "lekcje" ...
-ej... Nie wszystkim... Tylko tym co "zasłużą"Powiedział Jinxx
-heh więc pewnie nazwałaś go wariatem... Czy dobrze myślę?
-ba . Powiedział Jinxx.
Ja i Ash poszliśmy do pokoju.
-wiesz... Nie chce być z nim więcej sam na sam...
-przecież on nie jest taki zły jak myślisz...
-ta łatwo Ci mówić. On Cię nie łaskotał.
-co ty se tego tak boisz?
-niewazne... Dobra co robimy...?
-chodź poogladac telewizję...
-i co znowu mnie zostawisz?
-nie, nie bój się jak coś to Cię obronie xD
Zeszlismy na dół. Ash zabrał pilot Jinxxowi i usiadł na końcu kanapy. obok siedział Jinxx więc usiadłam ashowi na kolanach.
Oglądaliśmy znowu jakiś nudny film.
-przelaczysz? Zapytałam sią Ash'a.
-poczekaj , jeszcze 30 minut...
Nie chciało mi się czekać więc poszłam do pokoju i usunęłam na łóżku bo była już pozna godzina.
 

 
-hej, chłopaki.
-co Soniu ?
-zróbmy gdzieś jakiś piknik czy coś bo mi już się robi niedobrze...
-dobrze, dobrze, tylko tutaj nie wymiotuj... Powiedział Andy.
Zatrzymaliśmy się na niewielkiej polanie po środku lasu. Rozlozylismy koc i jedzenie. Było bardzo fajnie i przynajmniej odpoczelismy od tego autobusu. Nagle zechciało mi się iść do toalety.
-eee... Chłopaki zaczekajcie tu na mnie a ja idę do kibla.
-dobra, masz kluczyki bo bez nich nie wejdziesz do busa.
Rzucił je Andy w moją stronę a ja je złapałam. weszłam do busa i załatwiłam moje sprawy. Wyszłam i szłam ulicą. Nadjeżdżające auto jechało z bardzo szybką prędkością, nie zdarzyłam uciec i auto uderzyło we mnie. Leżałam tam sama cała w krwi. kierowca auta odjechał sobie jak gdyby nigdy nic i zostawił mnie tam na pastwę losu. Czułam jak się wykrwawiam, traciłam już resztki ostatnich sił, zamknęłam oczy ...
***
-hej! Słyszeliście ten trzask ? Zapytał się Jinxx
-noo... A co?
-może pójdziemy sprawdzić co to było ?
-dobra.
Szliśmy w stronę ulicy gdy nagle zauważyliśmy leżąca dziewczynę w kałuży krwi. Podbiegliśmy do niej i zauważyliśmy, że to Sonia.
-hej! Jake, dzwoń po pogotowie ! Ale szybko! Powiedział Ash. Uklęknął przy niej i zaczął robić "masaż serca". Robił to dopóki karetka nie przyjechała.
-dobrze, my ją weźmiemy. Powiedział lekarz i zabrali ja do auta dalej ją ratując.
Weszliśmy do busa i pojechaliśmy za karetką prosto do szpitala. Wyszliśmy i poczekalismy aż ją uratują. Podszedł lekarz .
-kto z państwa jest rodziną tej dziewczyny.
-my. Powiedzieli wszyscy razem.
-a więc tak, Sonia przeżyła, ma złamane dwie nogi, rękę i obojczyk ale straciła dziecko, to i tak wielki cud, że przeżyła.
-możemy ją odwiedzić?
-dopiero jak się obudzi. Powiedział lekarz i sobie poszedł.
Weszliśmy do pokoju gdzie leżała Sonia, spala tam sobie jak gdyby nigdy nic się nie stało, no może oprócz tego całego gipsu.
Siedzieliśmy i czekaliśmy aż się obudzi.
15 minut później.
-eee... Co się stało?
-nie pamiętasz ? Auto Cię potrąciło...Powiedział CC.
-Aha... Co z dzieckiem?
-niestety, nie przeżyło... Powiedział Jinxx.
W tej chwili Ash się rozpłakał.
-ile będziesz tu leżeć?
-nie wiem, ale mam nadzieję, że szybko stąd wyjdę.
Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy. Wszyscy wiedzieli, że Sonia jest smutna po utracie dziecka. A w ogóle, kto by nie był ?
Na wózku inwalidzkim przywieziono dziewczynkę z gipsem na całej nodze.
Położyli ją dwa łóżka ode mnie dalej.
-hej! to przecież Andy, Jinxx, CC, Jake i Ash ! Wow nie sądziłam, że kiedykolwiek was zobaczę.
-eee... Cześć, miło Cię poznać yyy ... Powiedział Andy.
-Sara jestem
-cześć Sara. Powiedzieli wszyscy.
-przepraszam, że się pytam, ale czy mogłabym prosić o autograf ?
-jasne. Gdzie się podpisać?
-już daje. Dziewczyna dała swój pamiętnik i odwróciła na ostatnią stronę. Wszyscy się podpisali. Dziewczyna była w niebowzięta xD.
Potem poszła spać bo była późna godzina.
-hej, przyniesie mi ktoś coś do picia? Powiedziała Sonia.
-jasne. powiedział CC.
lekarz przyszedł i powiedział, że Sonia może wyjść z samego rana.
Wszyscy się ucieszyli. Sonia poszła spać a chłopaki poszli do busa bo nie mogli być w szpitalu na noc.
***
Rano.
-Ash weź mnie na ręce. Sama nie pójdę do tego busa.
-już, już.
Zaniósł mnie na łóżko i tam leżałam . Jechaliśmy do Los Angeles . Droga była bardzo długa a to dopiero początek drogi.
 

 
na początek chciałam przeprosić, że wczoraj nie dodałam następnej części opowiadania, nie miałam czasu.

***
Następny dzień.
Wstalam, brałam się i odświeżyłam. Poszłam do kuchni żeby zrobić sobie śniadanie, wszyscy spali więc robiłam to w miarę cicho.
Na śniadanie zjadłam 2 kanapki z sałatą i pomidorem, po zjedzeniu włączyłam sobie telewizor i oglądałam wiadomości popijając kawką. Ash zszedł na dół
-hej! Sonia, co ty robisz ?
-no oglądam wiadomości, nie widać ?
-nie, nie o to mi chodzi, czemu pijesz kawę? nie można pić tego w czasie ciąży.
Wziął mi kawę z ręki i wylał ja.
-hej! Co ty robisz? Powiedziałam wnerwiona.
-nie widać? Troszczę się o dziecko i o Ciebie.
- o mój boże. To teraz będziesz mi wszystkiego zabraniał, tak ?
-nie, tylko tego co jest niezdrowe dla dziecka.
-a skąd ty wiesz co jest dobre a co nie ?
-noo... bo, czytałem książkę ...
-haha, ty? Ty czytałeś książkę ?
-tak, ja.
-no to gratuluję xD .

***
później

-Sonia, zbieraj się, jedziemy do Azji. Powiedział Andy.
-co?
-no, jedziemy do Azji.
-no dobra.
Pakowałam się, i sluchalam muzyki, w tej chwili zauważyłam, że nigdzie nie ma mojego pamiętnika. Co ja teraz mam zrobić? A jak ktoś go przeczyta? OMG, ja tam pisałam różne głupie rzeczy... Jeszcze jak byłam mniejsza. Aż strach pomyśleć co chłopaki pomyślą jak to przeczytają.
Zeszłam na dół, obok domu Juliet stał Autobus, ten którym tu przyjechaliśmy.
Podeszłam do niego bo stali tam chłopaki.
Jinxx oparł się o busa i się śmiał z byle czego.
-a teraz czas na kącik poetycki.
Stanął niczym jakiś poeta i czytał wszystko co było napisane w moim pamiętniku wymac**jąc przy tym rękami.
Wszyscy patrzyli na niego i słuchali z zaciekawieniem.
-drogi pamiętniku, bardzo kocham Andiego Biersacka, chciałabym żeby to on był moim mężem, jeszcze nie ma dziewczyny to może mam u niego szansę, jest taki piękny i do tego cudowne śpiewa.
.rok później. (Mówiąc to przekładał szybko kartki.)
Drogi pamiętniku, zrozumiałam, że chce być z Jinxxem a nie z Andym, Jinxx jest taki cudowny bla, bla, bla...
Jeszcze później.
Drogi pamiętniku, teraz chce być z Ash'em...

I pewnie czytał by dalej gdyby nie ja. Wyrwałam mu mój pamiętnik i schowałam do plecaka.
-jesteś świnią ! To moje prywatne rzeczy !
-no co ? Przecież było śmiesznie.
-może dla Ciebie. Co ty sobie myślisz? To tak samo jak bym Ci zabrała twój telefon i czytała twoje
sms-y i oglądała twoje zdjęcia....
W tej chwili Jinxx wyciągnął telefon i mi go podał.
-już czujesz się lepiej? Ja nie mam tajemnic w rodzinie...
Oddala mu go nawet nie patrząc na wyświetlacz.
-ej? Czy ty powiedziałeś "w rodzinie" ?
-no. Przeciesz należysz do naszej rodziny.
przytulił mnie i przeprosił. Weszliśmy do busa i już jechaliśmy.
-hej? A Juliet nie jedzie?
-nie, nie może... Powiedział Andy.
-a czemu?
-musi pozałatwiać różne sprawy...

Koniec na dzisiaj jutro coś jeszcze napisze ...
I jeszcze życzenia :

Życzę Wam dzieciaki
śmiechu w domu
i lodów w niedzielę,
i przyjaciół wspaniałych,
i prezentów wiele.

+

Never Give In
 

 
następny dzień.
-cześć kotku.
-cześć ^^
-Ash?
-tak Soniu ?
-źle się czuje...
-co się stało? Zjadłaś coś wczoraj niedobrego ?
-nie, nie ...
-to może pójdziemy do lekarza?
-ok.
Pojechaliśmy do przychodni i zapukaliśmy do gabinetu pani doktor.
-proszę wejść...
-ym.... Dzień dobry, moja dziewczyna źle się czuje.
-dobrze. Pan niech wyjdzie, a ty ściągnij koszulkę żebym mogła Cię zbadać.
ściągnęłam koszulkę a pani doktor badała mnie stetoskopem.
-wszystko wygląda w pożądku. Powiedz co wczoraj jadłaś.
-wczoraj zjadłam 3 kanapki z serem na śniadanie, gofra i w między czasie piłam wodę...
-no dobrze, i powiedz jeszcze kiedy ostatni raz miałaś miesiączkę.
-no teraz niedawno miałam mieć ale mi się spóźnia.
-uhm... Dobrze niech pani teraz podzie na usg.
-co? Czemu?
-bo prawdopodobnie jest pani w ciąży.
-co ! Ja? Ja nie mogę być w ciąży !
-dobrze niech pani pójdzie na te usg a zobaczymy.
Poszłam na korytarz i skierowałam się do pomieszczenia gdzie wykonuje się to całe usg.
-dzień dobry, pani doktor kazała mi zrobić tu usg.
-dobrze, niech pani się położy i podwinie koszulkę.
Zrobiłam to co pan kazał, wylał mi na brzuch jakąś maź i jeździł czymś.
-O ! Mam.
-co pan ma ?
-no, znalazłem serduszko dziecka.
-O mój boże.
-no, niech się pani cieszy, będziesz matką
Dał mi chusteczki i wytarlam tą maź z brzucha. Wyszłam z pokoju prosto do Ash'a.
-Dobra chodźmy. Powiedziałam.
-a co Ci się stało?
-eh... będziesz tatusiem...
-co? Ja? Na serio? Jak ja się cieszę ! A ty się nie cieszysz?
-noo... Cieszę się tylko nie wiem jak to będzie wszystko wyglądało. Bo wiesz dziecko będzie musiało chodzić do szkoły a ty będziesz koncertował... A ja muszę być przy dziecku.
-nie przejmuj się, dziecko do szkoły będzie chodzić jak będzie miało z 8 lat . A do tej pory coś się wymyśli. A teraz chodźmy do domu.
pojechaliśmy do domu Juliet. Wszystko było po staremu. około godziny 180 Ash mnie się zapytał czy nie chciałabym pójść na spacer, zgodziłam się. Poszliśmy na polanę, piękną i pełną kwiatów. stanęliśmy i podziwialiśmy widoki. Patrzyłam się w przestrzeń, w tej chwili chciałam przytulić Ash'a a on klęknął i wyciągnął czarne pudełeczko. Tworzył je a w środku był przepiękny pierścionek z brylantem.
-Soniu, jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką wiedziałem, jesteś chodzącym ideałem, za pewne każdy o tobie śni i marzy... Czy zrobisz mi te przyjemność i zostaniesz moją żoną ?
-... Tak !
Wstanął i włożył mi pierścionek na palec. Obiął mnie i pocałował. podziwialiśmy jeszcze widoki i się obściskiwaliśmy. Potem powolnym krokiem poszliśmy do domu.
-hej wszystkim ! Chodźcie na dół! Powiedział Ash.
Wszyscy przyszli.
-a więc tak, mamy dla was dwie nowiny.
Pierwsza jest taka, że ja i Sonia mamy dziecko, a druga jest taka, że się oświadczyłem Soni.
Wszyscy wyglądali na szczęśliwych. Gratulowali mi tego, że jestem w ciąży z Ash'em.
-no to kiedy ślub? Zapytał się CC .
-jeszcze nie ustaliliśmy daty ale jeszcze w tym roku


PS. Szczęśliwego Bożego Ciała XDD
 

 
-to co dziś robimy ? Zapytał się Ash.
-nie wiem, ale niemożemy przepuścić takiej pięknej pogody ... odpowiedział Andy.
-to może pojedziemy do Juliet i tam coś wymyśliły?
-no dobra... Podróż będzie trwała 4 godziny... Co będziemy robić przez ten czas?
W tej chwili do pokoju wszedł Jake.
-Siema chłopaki ! I dziewczyno ! XD
-Jake co ty tu robisz ? Chory jesteś, wracaj do łóżka ... Powiedziała Sonia .
-już się lepiej czuje... a tak w ogóle to głodny jestem. Idę coś zjeść.
-to idź ^^
Pięć minut później.
Wszyscy siedzieli na kanapie i oglądali TV a Jake jadł kanapki.
-hej chłopie ! rzuć mi tu tą twoją kanapką . Powiedział Jinxx.
-ok. Jake wziął kanapkę i rzucił prosto w twarz kolegi.
Wszyscy zaczęli się śmiać a Jinxx wziął tą kanapkę i "oddał" Jake'owi .
-O rzesz ty... Zaraz zobaczysz co to jest gniew rozzloszczonej kanapki !
-hej! hej! hej! Przestańcie zachowywać się jak dzieci. Powiedział CC .
W tym momencie mięso z lodówki uderzyło go w twarz.
-haha! Zaśmiali się Jinxx i Jake.
-takie to zabawne? To zobaczymy czy teraz się będziecie śmiać! Wziął galaretkę i rozwalił na głowie Jake'a a budyń na głowie Jinxx'a .
-nie no, normalnie jak dzieci w przedszkolu... Powiedziała Sonia. I w tej chwili wszyscy przyłączyli się do "zabawy" pięciolatków.
Gdy skończyła się amunicja przestali się już bawić. -ciekawe kto to teraz posprząta... powiedział Andy.
-no jak to kto? Ten kto zaczął, Jinxx i Jake. Powiedział Ash.
-coo ? Powiedzieli razem .
-no ... A teraz jazda sprzątać .
-yyy ja chyba dalej źle się czuje... Powiedział Jake.
-nie! Nie wymigasz się z tego tak łatwo ! powiedział Jinxx.
Gdy sprzątali Ash, Andy i Sonia siedzieli na kanapie i oglądali TV.
Godzinę później.
-no nareszcie ! Dotarliśmy na miejsce. Powiedział Andy.
-hej chłopaki ! Idziecie? Powiedział Ash.
-taa już.

-cześć Juliet ! Powiedzieli wszyscy razem.
-siema chłopaki ! I Soniu . To co ? Mamy teraz godzinę 130 co będziemy robić.
-nie wiemy, przez prawie całą drogę myśleliśmy o tym ale nic nam nie wpadło do głowy oprócz głupich zabaw. XD
-no to może pójdziemy na plaże ?
-no to dobry pomysł.
-to dobra chodzie się rozpakować i idziemy.
Gdy skończyli to od razu poszli na plaże która była całkiem niedaleko.
Rozłożyli koce i ręczniki, Jinxx, CC i Jake od razu wskoczyli do wody jak małe dzieci.
-a im co jest? Powiedziała Juliet.
-eh ... Cały dzień siedzieli zamknięci w puszce i im zaczęło odbijać. Powiedział Ash.
-to co Soniu? Idziemy też popływać? Spytał się mnie Ash.
-dobrze.
Poszliśmy i prawie cały czas siedzieliśmy w wodzie.
Andy i Juliet siedzieli razem i rozmawiali.
Około godziny 170 wyszłam z Ash'em bo zrobiliśmy się głodni. Poszliśmy do sklepu i kupiliśmy gofry dla każdego.
-hej ! Chłopaki! Idziecie jeść?
-już !
Zjedlismy i odpoczelismy. Poszliśmy do domu o godzinie 19:30 .
Razem z Ash'em poszliśmy wcześnie spać bo byliśmy bardzo zmęczeni.
 

 
zaczęłam grać razem z moim ulubionym zespołem, nie wiedziałam czy to prawda czy tylko sen, a jeśli już to żebym się już nigdy nie obudziła...
Mimo wielkiego stresu poszło bardzo gładko, nie wiedziałam, że tak dobrze mi pójdzie. Najpierw graliśmy Rebel Love Song, potem Perfect Weapon, następnie Fallen Angels, In The End, Knives And Pens, The Legacy, Nobody's Hero i na koniec Saviour. Publika ciągle skandowała nazwę zespołu, było wprost cudownie...
Gdy Andy i reszta poszli rozdawać autografy ja poszłam na dwór żeby trochę odpocząć, nie wiedziałam, że to jest takie męczące. Nagle podeszła do mnie grupa dzieci a raczej nastolatków w moim wieku.
- Pani Soniu? Możemy prosić o autograf ?
-co? Ja?
-no ...
-no dobrze xD i nie mówcie mi "Pani" ...
-dziękujemy !

***
W autobusie.
-brawo Soniu! Dobrze się spisałaś . Powiedział Andy.
-eee... Dzięki . a co z Jake'm ? Nadal chory?
-no prawdopodobnie jeszcze przez tydzień ...
Wieczorem weszłam na internet by sprawdzić wiadomości. Dostałam maila od mojej najlepszej przyjaciółki, był w nim link z oryginalnym wystąpieniem całego zespołu BVB (+ja) który miał 94371 wyświetleń i jak ja grałam (nakręcony amatorską kamerą, ale bardzo dobrze wyszedł) zobaczyłam ile jest wyświetleń, było ich aż 7492463 i to w zaledwie 8 godzin o.O
-wow! Chłopaki ! Jestem slawniejsza od was
-co? Czemu?
-patrz ile ma wyświetleń wasz występ a ile mój xD
-wow! To za niedługo będziesz sławna na cały świat.
-e... Nie dzięki, to nie dla mnie... Miałam za sobą dopiero jeden występ i jestem tak zmęczona jak niewiem co... A wy tyle ich mieliście od czasu mojego pobytu tutaj i nawet nie dawaliscie oznak zmęczenia... XD
-da się przyzwyczaić ...

Wszyscy poszli już do łóżka, ja leżałam i jadłam czekoladę, Ash leżał koło mnie.
-heh, kotku masz coś czarnego na ustach, pozwól, że Ci pomogę się tego pozbyć ^^
pocałował mnie w usta tym samym "pozbywajac się" kawałka czekolady z moich ust.
-a może byśmy tak dzisiaj przeżyli jakąś "przygodę" ^^ ?
-emh ... Sama nie wiem...
-noo... Nie daj się prosić. Mówiąc to pocałował ja w szyję schodząc niżej. Dziewczyna nie protestowała... Zdjęli ubrania i ...
(DOBRA DALEJ NIE MUSZĘ DOKOŃCZYĆ (SAM/SAMA SIĘ DOMYSLISZ) BO TU MAM ZAZNACZONE, ŻE TO NIE JEST POWYŻEJ 18 LAT.)
Gdy skończyli jeszcze chwilę się tulili i calowali.
***
Rano.

-Soniu, Chodź na śniadanie...
-już. Brałam się i poszłam na dół. Zjadłam razem z chłopakami. Ash poszedł do łazienki.
-i co? Jak było? . Spytali się jednocześnie Jinxx i CC.
-ale że co ?
-noo... W nocy? Przecież wszyscy słyszeli, może poza Jake'm który był zbyt chory i spał.
W tej chwili moja twarz wyglądała jak burak xD.
-sorry jeżeli nie mogliście przezemnie spać...
-haha xD zostawcie ja . Powiedział Andy.
W tej chwili wszedł Ash.
-O czym tu tak gadacie bezemne ?
-eee... O niczym wszyscy powiedzieli chórem.
 

 
-O mój Boże ! No normalnie Cię zabije ! Powiedziała Sonia.
-czemu?
-no Kurcze... zgubilismy się w środku lasu!
-nic nie będzie...
wkurzyłam się i poszłam w głąb lasu. chłopaki poszli za mną. Szliśmy tak z cztery godziny gdy nagle trafiliśmy na ulicę. Zauważyliśmy nadjeżdżające auto i zatrzymaliśmy je.
-Ooo hej ! Powiedziała kobieta w samochodzie
-O! Juliet ! Siemano, co tu robisz powiedział Andy.
-chyba ja powinnam powiedzieć co wy tu robicie ?
-eh... Nic ciekawego, Zgubilismy się w lesie, jak widać ^^
-no dobra, wskakujcie. Tylko... musimy inaczej usiąść bo się chyba nie zmieścimy.
Andy i Julet usiedli z tyłu (Julet siedziała na kolanach Andiego) obok usiedli Ash z Sonią (sonia na kolanach Ash'a xD) a obok nich Jinxx
Z przodu CC i Jake (za kierowcą) .
-cześć, jak się nazywasz? Zapytała mnie Juliet .
-Sonia...
-to moja dziewczya. Powiedział Ash
-aha, jak się poznaliście.
-jechaliśmy na nasz koncert, który i tak się nie odbył, i zauważyliśmy jakąś dziewczynę, pomyśleliśmy, że może potrzebuje pomocy i się zatrzymaliśmy i wzięliśmy ze sobą.... I tak się to zaczęło... Powiedział Ash
-aha, ale myślę, że Sonia ma język i chyba potrafi mówić sama za siebie i nie potrzebuje adwokata Ash
Powiedziała Juliet. W tym momencie dojechaliśmy do naszego busa.
-Dobra to ja was zostawiam i jadę do domu.
-dobra, za niedługo przyjedziemy do ciebie
-ok. Będę czekać xD ...
Poszliśmy do busa by odpocząć i jechać dalej.
***
Dzień następny.
-hej Sonia? Umiesz grać na gitarze ? Zapytał się Andy
-noo... Tak trochę ... A co?
-bo Jake zachorował i nie ma kto za niego grać...
-co? Ja mam grać na gitarze i to jeszcze na scenie?
-no ... Pokaż co potrafisz.
-ok. Wzięłam (a raczej pożyczyłam) gitarę od Jake'a i zaczęłam grać.
-no, całkiem, całkiem. Bardzo dobrze grasz. To co zgodzisz się?
-no ale pod warunkiem, że Jake mi pozwoli.
-hej! Jake!
-czego? Nie rycz tak, głowa mnie boli.
-Może jutro Sonia za ciebie grać?
-no, przecież i tak nie ma innego wyboru jak wybrać najlepszą gitarzystkę jaką słyszałem.
-yyy dzięki Jake
-nie ma za co... A teraz pozwólcie mi spać.
Wszyscy wyszli i sami też poszli już spać.
***
Rano.
-wstawaj kotku. Powiedział Ash. -dzisiaj grasz na koncercie...
-yyy... Co?
-nie pamiętasz?
- aaa... Pamiętam . Powiedziałam dalej śpiąc.
-chodź na śniadanie.
-już, za pięć minut.
Ubrałam się i zeszłam zjeść.
dojechaliśmy i szliśmy do specjalnego pokoju dla nas. Serce waliło mi jak młot. To się działo na prawdę. Za chwilę miałam wystąpić przez prawdziwą widownią, co jeśli mi się nie uda? Co jeśli źle zagram?
 

 
POWIADOMIENIE
Jeżeli czytasz te całe opowiadanie to proszę abyś się ujawnił... Chce wiedzieć czy ktoś chociaż czyta to co pisze.
Nie chce żyć w niepewności, że nikt nie czyta tego bloga.... A jak już to kończę z nim i Bye Bye
Więc proszę abyś napisał chociaż kropkę ... Żebym wiedziała że to czytasz ... Thx za uwagę xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
jechaliśmy wzdłuż autostrady, lał deszcz a na dworze było bardzo zimno ...
Sama już nie wiem dokąd jedziemy, siedziałam przytulona do Ash'a. Oglądaliśmy film o miłości, w pewnym momencie rozległ się trzask a ja wybiłam pazury w mojego chłopaka.
-auć . Co się stało .
-nic tylko się przestraszyłam ...
-nie bój się, ja się ochronie, odpowiedział Ash.
Było bardzo nudno więc zaproponowałam chłopakom grę pod tytułem:
Prawda lub wyzwanie.
Wszyscy się zgodzili a czas nam fajne minął.
Ustaliliśmy że kto na coś nie odpowie lub nie zrobi zadania będzie musiał odbyć jakąs karę która wymyśli jakaś osoba.
Teraz była moja kolej.
-Ash, pytanie czy wyzwanie?
-pytanie...
-ok. Z iloma dziewczynami się spotykałeś przede mną ?
-yyy... Nie wiem, nie pamiętam ...
To mnie trochę zaniepokoiło ale wiedziałam, że to było zanim zaczęliśmy chodzić.
teraz CC się mnie pytał czy robiłam to już z Ash'em .
-yyy... Jeszcze nie.
-co? Czemu?
-jakoś nie było okazji xD
- Jake idź do kibla i wypij wodę z klozetu . Powiedział Andy.
-ej to nie fair !
-rób co ci każe !
-no dobra ...
Wszyscy mieli niezły ubaw z tej sceny.
- dobra teraz ja daje zadanie Soni ... Powiedział Jake.
-dajesz ! XD Powiedziałam
-masz mnie przytulić.
-co? Cb chyba coś.. ? Popatrzałam na Ash'a a on pokiwał głową na znak że mogę.
przytuliłam go ale z niechęcią ...
-Dobra teraz Jinxx weź i wypija cały kethup powiedziałam .
-co?
-no mówię ... Wypij kethup xD
-ehm -.-
Jinxx zrobił to z taką śmieszną miną a Andy przy okazji robił zdjęcia swoim telefonem.
-Sonia Teraz ty ! . Powiedział Jinxx z tym swoim chytrym usmieszkiem ... - słyszałem, że masz duże łaskotki
-no i ...???
-położ się a my Cię wyłaskoczemy !
-nie !
-yyy... Soniu ... Chyba pamiętasz zasady powiedział Andy .
-no i co z tego?
-to że będziesz musiała odbyć karę jak nie zrobisz zadania .
-to już wolę tę karę !
-dobra. To musisz .... Yyy... O! Wyrzuć Aresa na dwór!
-nie !
-to w końcu co wybierasz? Zadanie czy karę?
-nic ! Powiedziałam wzięłam Aresa i poszłam do pokoju Ash'a.
Siedziałam i bawiłam się z Aresem.
w pewnej chwili przyszedł Ash do pokoju.
-co się stało?
-Nic...
-to czemu uciekłaś ?
-bo to jacyś wariaci ! nikt nie będzie mi kazać wrzucać psa na dwór !
-ale miałaś wybór
-widzę że jesteś taki sam jak tamci.
-cos ty, w życiu bym im nie pozwolił na to.O przestało padać może pójdziemy sobie gdzieś pochodzić?
-dobra.
Wyszliśmy a na dworze stała posła reszta chłopaków.
-co? Oni też idą?
-a co? Nie lubisz nasz?
-noo... Lubię tylko myślałam że ja i Ash pobedziemy trochę razem ...
-to źle myślałś powiedział CC
-idziemy czy nie? Powiedział Andy.
-no idziemy ... Powiedziałam
***
Dwie godziny później.

-ile my tak jeszcze będziemy łazić ?
-noo... Dobra przyznaje się ... Zgubiłem drogę...
-co?!?!?
...
 

 
poszłam z Aresem na spacer. Była przepiękna pogoda. Ares bawił się i skakał ...

***
-dobra skoro już chodzisz z Sonią to wiedz, że jak tylko ją skrzywdzisz to i ja skrzywdze cię... Powiedział Andy.
-no dobra, dobra. A tak w ogóle to niby jak mógł bym ją skrzywdzić ?
-co? Już nie pamiętasz tej Karoliny? Była w podobnym wieku a ty ją tylko wykorzystałeś !
Obiecywałeś że nigdy jej nie zostawisz i że będziecie żyć do końca waszych dni i dłużej !
-no przecież ja nigdy bym tego mojej Soni nie zrobił. Wiem że tamta nie pasowała do mnie.
-to nie musiałeś robić takiej sceny. Tylko się wstydu napadła!
-wiem że powinienem jej to powiedzieć w cztery oczy a nie przy całej jej rodzinie. Ja nigdy nie skrzywdze Soni !!!
W tym momencie weszłam do domu.
-a tu co?
-Nic... Tylko rozmawialiśmy ... Powiedział Andy.
Six wyszedł i zostawił nas samych.
Ash podszedł i pocałował mnie ...
-co dziś chcesz robić kotku?
-nie wiem ... A ty co byś chciał?
-hmm... Może pójdziemy do kina?
-ok ale ja wybieram film ...
-ok .
Poszliśmy i wybrałam film pod tytułem :
"Paranolmal Activity 4"
-hmm... Nie będziesz się bała?
-błagam... Proszę, ja? Ja się niczego nie boję !
-jesteś pewną?
-no !
Poszliśmy i obejrzeliśmy film. no może i trochę się bałam ale nie dałam tego po sobie poznać.
Wyszliśmy i poszliśmy do domu skrutami przez las. W jednej chwili zauważyłam, że nie ma przy mnie Ash'a .
-Ash! Co ty do Kvrvvy nędzy wyprawiasz? Chodź tu i się nie wydurniaj!!!
Nikt nie odpowiedział .
Poszłam dalej. Weszłam w jakieś chaszcze.
Ash szedł bardzo pocichu tak że nic nie słyszałam. Nagle złapał mnie a ja się wystraszyłam.
-boże !!! Chcesz żebym umarła tu na zawał?
-a mówiłaś, że się nie boisz! Haha ...
-a ty byś się nie bał jak by jakiś wariat cię wystraszył w lesie?
-dobra chodź już....
-nie to ty zacząłeś !
-no przestań ... Przecież to było do żartu ...
-no ja się jakoś nie śmieje ...
-no to zaraz zaczniesz . Podszedł do mnie i zaczął mnie łaskotać.
-no przestan !
-czemu? Nie podoba Ci się?
-nie.
-to dlaczego się śmiejesz?
w tej chwili wyrwałam mu się i teraz ja zaczęłam go łaskotać .
-ej to nie fair ! Czemu się nie śmiejesz!
-wielka zagadka xD ...
Dobra chodź już do domu.
w domu była cała reszta zespołu...
To co dzieś robimy ? Zapytał CC
Nie wiem powiedział Ash.
Może pójdziemy na basen?
-heh ale ja nie umiem pływać
-ja się naucze Soniu powiedział Ash.
Poszliśmy na ten basen a było tam bardzo głęboko...
-boję się ...
-haha ! A mówiłaś, że się niczego nie boisz.
-no dobra może się boję paru rzeczy ale poza tym się nie boję !
-no to wchodzicie czy się gapicie? Powiedział Jake .
-Dobra ja wchodzę . Powiedział Ash.
-noo... A ja?
-noo... Wejdź ... To wszystko xD
-a jak utonę ?
-nie utoniesz... Będę cię trzymać.
Weszłam do wody. Ash mnie trzymał a ja "pływałam". W pewnej chwili mnie puścił a ja sama zaczęłam pływać.
-ŁOOO !!! Brawo Soniu !!!
Wszyscy krzyczeli .
-jeee nauczyłam się pływać !!!
-no gratuluję Soniu , powiedział Ash .
Resztę dnia doskonałam to czego się nauczyłam.
Potem poszłam spać razem z ash'leyem
Byłam bardzo wykończona tym dniem...
 

 
byłam kompletnie zalamana, nie wiedziałam co mam zrobić ze swoim życiem. Poszłam do łazienki i wzięłam żyletkę , gdy miałam już wbić ją w moją rękę do łazienki wszedł Ash.
-co? Co ty tu robisz? Podszedł szybko do mnie i zabrał mi narzędzie. -nie rób tego, nawet o tym nie myśl ...
-a co innego mi pozostało? Na 1000 % będę musiała iść do domu dziecka !
-nie! Nie pozwolę na to, jeżeli będzie trzeba to mogę cię nawet zaadaptować...
A teraz chodź na dół bo chyba nie chcesz cały dzień przesiedzieć w kiblu Jake'a xD
Poszliśmy i zobaczyłam że w telefonie mam z 5 wiadomości a wszystkie to życzenia urodzinowe.
-Oooo prawie zapomniałam, że mam dziś urodziny, powiedziała cicho do siebie.
-pójdziemy gdzieś pochodzić? Zapytał się Ash Soni.
-no dobra ...
szliśmy i zatrzymaliśmy się na polanie.
-wow ale tu pięknie.
-noo... Kiedyś tu zawsze chodziliśmy z resztą ...
Siedzieliśmy na trawie przez pięć minut.
Miałam smutną minę...
-czemu jesteś taka smutna???
-emh... Nie jestem...
-no przecież widzę. Powiedział i połaskotał ją w brzuch .
Ona szybko wstała i usiadła trochę dalej od niego. -co się stało? Zapytał z cwaniackim uśmieszkiem na buzi. -boisz się mnie? Mówiąc to podszedł do niej i znowu ja zaczął łaskotać.
-no przestań ...
-bo co? Masz łaskotki ?
-noo... Nie rób tego więcej.
-dobrze. przytulił mnie, było bardzo fajne. Znowu poczułam laskotanie i znalazłam się pod Ash'em . Siedział na mnie a ja nie mogłam wstać.
Wbił palce w moje żebra.
-noo... Kurcze przestań , bo ludzie się zejdą.
-tu nikt nigdy nie przychodzi :-P więc mogę robić co chce.
Jakimś cudem udało mi się spod niego wydostać i uciekłam a on zaczął mnie gonić. W końcu mnie dogonił i obiął mnie i w końcu pocałował .
-yyy przepraszam. Powiedział
- nie... spoko . mówiąc to odwzajemnilam pocałunek.
w tej chwili przyszli reszta chłopaków.
-OOOOOOOOOO!!!!! Wszyscy powiedzieli.
-co Wy tu robicie ? Powiedział Ash.
-szukaliśmy was, bo coś długo was nie było. Powiedział Jinxx .
-Mamy jedzonko. Powiedział CC i wszyscy podpalili ognisko i jedli smażone kiełbaski.
Po zjedzeniu jeszcze chwilę tak siedzieli i rozmawiali. W pełnej chwili Ash zapytał się Sonia czy chce z nim chodzić.
Wrzeszczu siedzieli cicho i gapili się na Sonie.
-tak ! Mówiąc co obieli się i zaczęli całować.
Potem poszli do domu i do łóżeczek. Ash i Sonia spali razem.
w nocy Ash wyszedł z pokoju i poszedł do pokoju obok po prezent urodzinowy dla Soni .
Przyszedł i położył go obok Śpiącej dziewczyny.
Poszedł spać .
***
Rano
***

-AAAA!!!Co to ....
Ash szybko się obudził.
-co się stało??
- nie wiem, coś chodzi pod kołdrą.
-to zobacz...
Zobaczyłam że to był przepiekny piesek.
-aww , jaki slodziutki...
-kupiłem ci go wczoraj na urodziny ale zapomniałem go dać tobie.
-oo jesteś uroczy Ash. Dzięki....
-nie ma za co, jak go nazwiesz?
-nie wiem... Może Ares ...
-noo... Ładne Imię.
 

 
*ranek*
Wszyscy wstali oprócz Soni. Leżała w łóżku i myślała o wczorajszym dniu. Niepostrzeżenie Ash wszedł do pokoju i usiadł koło dziewczyny.
-to co się wczoraj stało? Powiesz mi . Spytał się Ash
-no dobra... Kiedyś miałam wspaniałego tatę i w jeden dzień go straciłam ... Był wtedy wieczór i czekałam na nadejście taty z pracy lecz on się nie pojawił a na następny dzień zadzwonił telefon z powiadomieniem że mój ojciec nie żyje ...
Wtedy bardzo się załamałam, zresztą moja mama też... Od tamtej pory mam tylko mamę i nikogo więcej... Powiedziała dziewczyna i znowu zaczęła płakać.
-oj nie płacz kotku, wszystko będzie dobrze . Powiedział Ash i przytulił mnie .
Od razu poczułam się sto a nawet milion razy lepiej.
Poszliśmy i jedliśmy śniadanie. Potem wróciliśmy do autobusu i pojechaliśmy dalej...
Jinxx, CC, Jake i Andy grali w pokera a ja i Ash siedzieliśmy. Ash pił piwo a ja sok.
-A tak w ogóle to gdzie jedziemy? Zapytała się Sonia.
-zobaczysz ... Powiedział Ash
***
i tak codzień nic nie robiliśmy. Aż do postoju.
-już jesteśmy na miejscu ! Powiedział Jinxx .
-jejciu ciekawe gdzie jesteśmy. powiedziała z podekscytowaniem Sonia.
Wyszli i zobaczyła że są koło wieży eiffla .
-wow !

Poszliśmy na miejsce gdzie miał odbyć się koncert. Zaczekałam na koniec... Było bardzo fajnie...
-no to teraz mamy cały tydzień na zabawę w paryżu powiedział Ash .
-Idziemy do mojego domu ? Jest tu niedaleko powiedział Jake.
-no pewnie powiedział Andy
Pojechaliśmy i zauważyłam tak wielki dom prawie jak jakiś zamek ...
-wow! Masz bardzo duży dom powiedziałam
-dzięki, odpowiedział
Weszliśmy do domu i nagle telefon mi zadwonił
Odebrałam i się kompletnie załamałam ...
-co się stało? Zapytał Andy
-właśnie mama zginęła w wypadku samochodowym . Powiedziałam i od razu się rozpłakałam, pobiegłam do pierwszego lepszego łóżka i zaczęłam płakać i poduszkę...
 

 
wszyscy usiedli na kanapie i rozmawiali.
Nagle Jinxx powiedział :
-Hej ! Przecież my nie znamy twojego imienia .
-O Jezu, bardzo przepraszam... Sonia jestem xD
-hmm ... Sonia piękne imię powiedział Ash.

to co Soniu ? Napijesz się browara ? Zapytał CC
-nie przepraszam ... Nie pije i nie pale ...
-coś ty zwariował Christian ? Dzieci nie piją alkoholu ! Powiedział Jake .
-oh nie przesadzajmy aż takim dzieckiem to nie jestem
-to ile masz lat? Zapytał się CC
- no za 5 miesięcy będę mieć 16
-no to przepraszam młodą dorosłą . Powiedział z uśmiechem na twarzy Jake . - chcesz coś zjeść ?
-nie, nie jestem głodna...
- jak to nie powiedział Ash i przybliżył się so brzucha Soni ... No przecież na kilometr słychać twoje burczenie w brzuszku powiedział Ash ...
- no to może zatrzymiemy się tu i pójdziemy coś zjeść zaproponował Andy.
-no dobrze niech już będzie...
Poszli i zjedli pizzę .
-wow to była największa pizza jaką widziałam . Powiedziała Sonia .
-bo robiona specjalnie dla gwiazd ! Powiedział Jinxx ...
Potem poszli już spać ...


**Rano**
Sonia zeszła jak najcciszej na dół .
Gdy zeszła zauważyła, że cała banda siedzi i zajmuje się swoimi sprawami...
-więc to tak wygląda życie BVB . Chciała pomyśleć ale powiedziała na głos.
-cos się nie podoba? Powiedział Ash z smutną minką ...
-podoba xD ale nie wiedziałam, że tu będzie aż tak nudno, jak bym wiedziała to bym wzięła książki do czytania ...
- my tu dopiero co wstalismy powiedział CC ...
cały dzień przed nami . Powiedział i puścił oczko. -przepraszam, nie chciałam nikogo urazić ...
- nikogo nie urazilas - powiedzieli wszyscy chórem .
Dziewczyna poszła do pokoju się przebrać i przy okazji pisała notke w swoim pamiętniku.
"drogi pamietniczku... Dziś zaczynam nowy rozdział życia. Pamiętam kiedy straciłam ojca...
Teraz się tym już tak nie zamartwiam ... Ashley jest dla mnie jak Tatuś którego kochalam... "
Nagle do pokoju wszedł Ash .
-wstawaj idziemy, powiedział przyjaźnie...
- yyy za chwilę. Poczekaj na zewnątrz.
- ok ... Zaczekamy.
Schowałam swój pamiętnik do szuflady pomiędzy ubraniami.

***
"ta mała ma chyba jakieś ciężkie życie, co chwilę jest smutna, i do tego ten pamiętnik w którym zobaczyłem jedno słowo Ojciec ...
Może miała ciężkie dzieciństwo ... Trzeba będzie się jej o to zapytać ale to później ..."
Jinxx wyrwał z myśli Ash'a
- coś ty taki zamyslony???
- eh... Nic . O przyszła księżniczka . Powiedział żartobliwie .

Chodź idziemy na zakupy do centrum powiedział Andy do Soni .
gdy weszli do jednego ze sklepów z ubraniami zobaczyła cudowny komplecik "emo-scene"

Ash powiedział :
-podoba Ci się?
-noo...
zawołał sprzedawcę i kazał zapakować.
-proszę to dla Ciebie
-eee... Dziękuje ale jakoś dziwnie się czuje przyjmując ten drogi prezent....
-nie przejmuj się mamy tu kasy jak lodu na biegunie . Uśmiechnął się i poszli dalej.
Wrócili do busa i odpoczeli .
-hej a może zamiast cisnac się w tej puszcze to dziś przespimy w hotelu powiedział Jake.
No to dobry pomysł przyzali . Wszyscy się zgodzili .
Poszli i wzięli jeden lokal z pięcioma sypialniami.
Potem dopiero się skapli i nie wiedzieli gdzie położyć Sonie.
-Hej sonia ! Chodź na chwilę powiedział CC .
-tak?
-z kim chcesz spać ?
-yyy ale że co ?
- no w sensie że spać xD
- a ile jest łużek ?
-tylko pięć ...
- no to spoko mogę spać na podłodze
-nie ! Powiedział Ash -jeszcze się przeziebisz ... Ja będę spać na podłodze.
***
Noc. Około 01:14
Obudziłam się z łzami w oczach . Obudziłam Ash'a . Co się stało zapytał się Ash . nic ... No przecież widzę że placzesz ...
-już nie płacze .
-noo... Powiedz . Co się stało?
Była tylko głucha cisza .
Dobra chodź spać będę koło ciebie , rano wszystko mi opowiesz...

 

 
główna bohaterka to Sonia,
potem główni bohaterowie to oczywiście :
Ashley Purdy,
Andy Biersack, (Six)
Christian Coma, (CC)
Jeremy Ferguson, (Jinxx)
Jake Pitts,
Potem może ktoś jeszcze dojdzie

był wietrzny jesienny poranek ...
jak zwykle zeszłam do kuchni by zjeść śniadanie .
zjadłam w spokoju gdy spojrzałam na zegarek .
-F**k, zaraz odjedzie mi autobus !
Bez wahania zabrałam walizkę w której znajdowały się ubrania, kosmeryczka i parę innych drobiazgów ...
Pobiegłam ale jednak nie zdążyłam.
Stałam zapłakana na przystanku, to miał być mój najszczęśliwszy dzień w życiu, miałam jechać (ja sama szesnastoletnia dziewczyna) na pierwszy w moim życiu koncert Black Veil Brides, ale sama zawaliłam sprawę...
Siedziałam tam dobre 15 minut.
Gdy zauważyłam wielki Bus a na nim widnialo logo BVB ... Pomyślałam że to tylko jakaś tam reklama ale zauważyłam wychodzącą ekipę BVB !
Podeszli do mnie i się zapytali czy mam pożyczyć na chwilę fona
-Jasne, proszę ... (powiedziałam)
-O mój Boże ! Co Ci się stało dziewczyno ? Zapytał się Ashley.
-emh... Nic po prostu uciekł mi autobus na wasz koncert ... Powiedziałam
- i to dla tego tak tu siedzisz i ryczysz ? zapytał się CC .
-no a co mi zostało?
-no chociażby pojechać z nami ... Przecież my też tam jedziemy . Powiedział Andy z uśmiechem na ustach i pokazał śmieszną minę na co dziewczyna się rozesmiala .
- no od razu lepiej wygladasz, powiedział Jinxx.
-będziemy tak tu stali i się wydurniali czy może pojedziemy już ? Zapytał CC
wszyscy weszli do wielkiego busa .
-wow ! Tylko tyle mogła powiedzieć Sonia gdy zobaczyła wielki piętrowy bus, od środka...
-To może pokaże Ci twój pokój ? Powiedział Ash
-dobrze... Powiedziała i poszła za Ash'em .
-proszę to twój pokój powiedział uprzejmie .
- dzięki wielkie! Ale czy mogę o coś zapytać ?
-jasne
- no bo chciała bym pójść do łazienki i obyć twarz z "makijażu" który mi się zrobił xD jeśli to nie kłopot ...
- jasne bardzo proszę jeżeli coś jeszcze byś chciała to pytaj bez krępacji .
Ash wyszedł z pokoju dziewczyny i poszedł niżej do chłopaków.

-mmm coś się tu kroi. Powiedział Andy.
-co? O czym ty gadasz ? zapytał Ash .
-przecież widzę jak na nią patrzysz.
-no podoba mi się laska ale nie wiem czy chciałaby takiego starca jak ja -.-
-no coś ty? Nie jesteś aż takim starcem masz dopiero 29 lat
- no właśnie a ona ile ? z 17?

Sonia słyszała wszystko z góry ale się nie przejmowała bo wiedziała że po koncercie musi wracać prosto do domu...
Zeszła niżej i widziała jak siedzą przed telewizorem i oglądają jakieś powtórki seriali.
-halo?
-tak? Zapytał CC
-chciałam się zapytać ile zajmie droga do dojazdu na wasz koncert?
-no z 120 godzin
-co? 5 dni ?
-no ... musieliśmy odwołać ten koncert ale jedziemy już na następny po drugim końcu kraju. Powiedział Andy.
-nie! To nie możliwe ! Co ja powiem mamie?
-spoko porozmawiać z nią powiedział Ash.- mogę twój telefon ?
Dziewczyna podała go ...
- dzień dobry pani ! Dzwonię w sprawie pani córki ... A mianowicie czy mogła by zostać na conajmniej 15 dni u nas?
-a kto w ogóle mówi?
- basista z zespołu Black Veil Brides ...
- no sama nie wiem ... Ale dobrze byle by nic jej się nie stało ... I powiedz jej że ma do mnie dzwonić co przynajmniej 3 dni .
- dobrze. Dziękuje i do usłyszenia. Ash rozłączył się i oddał telefon .
-i co ? Pozwoliła?
- nie. Niestety musimy Cię odwieść .
- no to d**a szkoda ... Posmutniala i usiadła na kanapie.
- ŻARTOWAŁEM !!! MOŻESZ ZOSTAĆ !!! Ash krzyknął i wszyscy aż podskoczyli nie że strachu ale ze szczęścia...


Proszę o opinię.
Może jeszcze dziś napiszę 2 ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
cześć to jest mój pierwszy blog
Będę tu pisać opowiadanie w "częściach" ...
Postaram się co dziennie dodawać po jednej notce xD